Ustawienia

Język

Piening aktualności

| Piening Pocket

Jak to możliwe, że niemiecki pracodawca może podarować tak poprostu komuś samochód?

Grzegorz Piotrowski był pierwszym zwycięzcą urodzinowej loterii Piening Personal. W maju ubiegłego roku został zwabiony pod pretekstem do głównej siedziby w Sennestadt. Przybycie tam było wielką niespodzianką, gdyż dyrektor zarządzający Holger Piening podjechał nagle nowym Fordem Ka.

Od tego czasu minęło już sześć miesięcy. Spotkaliśmy się ponownie z Grzegorzem na krótkim wywiadzie i zapytaliśmy go, jak spędził czas z nowym samochodem.

Panie Piotrowski, kiedy patrzy Pan dzisiaj wstecz, jak opisałby Pan tę sytuację?
Pamiętam dokładnie, jaki byłem zaskoczony. W tym czasie nie pamiętałem już w ogóle, że zgłosiłem się do loterii - zwłaszcza, że moja żona przejęła to za mnie i wysłała zgłoszenie. Tak naprawdę wyszedłem z założenia, że mam wziąść udział w wywiadzie dotyczącym tematu niedoboru wykwalifikowanych pracowników. Nogi ugieły się pode mną, kiedy Pan Piening podjechał samochodem - do dziś chętnie oglądam wideo z przekazania nagrody. Szczerze mówiąc dopiero w Polsce zdałem sobie sprawę, że to jest mój samochód. Wcześniej czekałem, aż ktoś mnie zatrzyma i powie, że to wszystko to jakiś żart, ale po przekroczeniu granicy byłem pewien-on jest mój. Jeszcze raz dziękuję za tę wielką niespodziankę!

Jak wtedy zareagowali Pana koledzy?
Koledzy, którzy mieszkają ze mną na tym samym zakwaterowaniu, nie mogli w to uwierzyć, nawet bardziej niż ja. Gdyby na samochodzie nie było wielkiego loga firmy Piening, nikt nie uwierzyłby mi w tą wygraną. Myślę, że do naszej kwatery zawitało szczęście. Rzeczywiście w ciągu roku było kilku zwycięzców... ale nikt inny nie wygrał samochodu. To naprawdę coś wyjątkowego.

Jaka była reakcja w Polsce? Co powiedziała rodzina i przyjaciele?
Wieczorem zadzwoniłem do żony, aby podzielić się z nią moim szczęściem. Jej pierwsza reakcja brzmiała tak : "Jakiego koloru jest samochód?" Potem śmiała się i była bardzo szczęśliwa. A moja mama do dziś nie może w to uwierzyć. Ciągle zastanawia się, jak niemiecki pracodawca może podarować tak poprostu komuś samochód. Opowiada o tym wszystkim przyjaciołom i znajomym w Polsce.

Jest Pan zadowolony z samochodu? Jeździ nim Pan sam?
Tak, ja i moja żona jesteśmy bardzo zadowoleni. Mieliśmy wcześniej dwa stare samochody, jeden z nich popsuł się na krótko przed tą całą historią, więc musieliśmy kupić inny, używany. Nigdy nie spodziewaliśmy się, że będziemy teraz prowadzić nowy samochód. Po wygranej zarejestrowałem samochód bezpośrednio w Polsce. Potem jeździłem nim przez dwa miesiące w Niemczech. Obecnie jeździ nim moja żona. Natomiast jak tylko wracam do Polski, zawsze prowadzę go sam. Na długich dystansach (prawie 1200 km z domu do Niemiec) taniej jest mi prowadzić samochód na gaz. Jak tylko jestem w Polsce cieszę się, że mogę jeździć moim wygodnym, małym samochodem. W dodatku zawsze chciałem mieć biały samochód.

Powrót do przeglądu